Wczoraj okryliśmy miejsce, które od razu nazwaliśmy Rajem Tysiąca Rzekotek. Były dosłownie wszędzie w ogromnych ilościach - takie mniej więcej jedno- dwucentymetrowe, niektóre miały jeszcze resztki ogonków. Niestety miejsce do focenia straszne - chaszcze nad stawem, teren nierówny, zupełna dzicz i w dodatku popołudniem nie dochodzi tam światło słoneczne. Rzekotki polegiwały na trawie, na kamieniach, na starych korzeniach, na czym się dało... Zrobiłam kilka ujęć, także P. focił rzekotki z Tamrona (jego zdjęcie w Koglu)... Czy one nie mogły swego raju stworzyć w przyjaźniejszym miejscu? Wiem - nie mogły, bo właśnie tam mają spokój i nikt ich nie niepokoi...